Podsumowanie czytelnicze kwietnia 2026r.
Hejka!
Kwiecień - jak, ja się cieszę, że się skończył ten miesiąc to tylko ja wiem.
Kwiecień jak i poprzednie miesiące nie był najlepszym miesiącem pod każdym względem ani czytelniczo ani prywatnie. Ale prywatne sprawy niech zostaną w sferze prywatnej.
W kwietniu udało mi się przeczytać 2 książki o zacząć 3 książkę.
Pierwsza książka była rereadem nie pamiętam, który raz z kolei. Powodem dlaczego po nią sięgnęłam był i jest do tej pory to dół czytelniczy, który trzyma i nie chce puścić.
Natomiast druga książka to książka, która czekała na mnie dobre 10 lat i doczekała się swojej chwili właśnie w kwietniu.
Fakt, czytałam ją prawie cały miesiąc, ale było warto. Minusem na pewno jest to, że powieść posiada fragmenty co bardzo przeszkadzały mi w szybszym czytaniu.
Ale nie będę już dywagować po prostu zobaczcie co przeczytałam w kwietniu.
"Grey" (tom 1,5) E.L. James
Po "Greya" sięgnęłam tylko z jednego prostego powodu.
Mam doła czytelniczego i to mówiłam parokrotnie tu i ówdzie. A taka książka jak "Grey" stara się mnie wyciągnąć.
Druga rzecz to to, że jest to mój któryś z kolej reread tej powieści. I jeśli mnie pamięć nie myli to w tamtym roku też robiłam jej reread.
O fabule chyba nie trzeba nikomu mówić? Grey, Anastazja Steel, chora miłość, cuda niewidy na 6️⃣8️⃣8️⃣ stronach i to z perspektywy Greya.
Jak sami zapewne wiecie to nie jest lektura wysokich lotów. Powiedziałabym, że to jest samograj, który sam się czyta, a człowiek w między czasie robi coś innego.
Ja, osobiście teraz całej książki nie czytałam, ponieważ znam ją praktycznie na wylot, więc czytałam tylko fragmenty.
Czy będę brać się za kolejne tomy? Nie wiem. Na razie nie mam na dalsze tomy przestrzeni w głowie.
A Wy co sądzicie o "Greyu"? Czytaliście czy też nie?
Ocena ode mnie 5️⃣/🔟🌟.
"Mistrz i Małgorzata" (Zaznaczona ingerencje sowieckiej cenzury) Michaił Bułhakow
Do "Mistrza i Małgorzaty" zabierałam się bardzo długo, a dokładnie około 10 lat. Powodów, dla których nie sięgnęłam wcześniej jest kilka. Po pierwsze książka jest klasykiem, a po drugie białe strony, które też spowalniały moje czytanie aż do 3 tygodni.
Chociaż szczerze powiedziawszy ciesze się, że przeczytałam tę książkę teraz, a nie te kilka lat temu, ponieważ w tamtym momencie mało bym z niej zrozumiała i nie cieszyłabym się jej lekturą.
Fabuła podzielona jest na dwa wątki - moskiewski lata podajże 30. XX wieku oraz jerozolimski I wiek n.e.
W wątku moskiewskim poznajemy Wolanda i jego świtę oraz tytułowych bohaterów Mistrza i Małgorzatę.
Natomiast w wątku jerozolimskim poznajemy ostatnie chwile Jeszui Ha-Nocri oraz Poncjusza Piłata.
Mi osobiście podobała się historia tytułowych bohaterów - Mistrza i Małgorzaty.
Niestety obydwoje bardzo późno trafiają na karty powieści - Mistrz roz. 13, a Małgorzata roz. 19. Bardzo czekałam na ich historię. To jak zostali przedstawieni to jest obłęd nie do opisania.
Co innego jest wątek Wolanda i jego świty. To towarzystwo i to co oni robili w ogóle mnie nie interesowało ba... nawet mogłabym rzecz, że mnie drażniło.
Też historia innych bohaterów z wątku moskiewskiego nie sprawiła mojego zainteresowania.
Natomiast jeśli chodzi o wątek jerozolimski i historię Jeszui był ciekawy, ale według mnie czegoś jeszcze brakowało w tej historii. To jak autor przedstawił Jeszuę i Piłata było OK, ale moje ciekawe, książkowe serduszko mówi jeszcze więcej - tak jak przy Mistrzu i Małgorzacie.
Plusem akurat tego egzemplarza jest to, że w niej znajdują się zaznaczone ingerencje sowieckiej cenzury. Więc widać co sowietom w tamtym momencie nie pasowało w książce, a jest tego sporo.
Czy polecam "Mistrza i Małgorzatę"?
Oczywiście, że TAK, pomimo tego, że jest to klasyk, ale klasyka z realizmem magicznym.
Egzemplarz mam z 2017r.
Ocena książki 7️⃣/🔟🌟.
Tak wygląda kwiecień. Szaleństwa jak widzicie nie ma. Maj może będzie lepszy czytelniczo -choć wątpię w to bardzo. Przepraszam, że tak późno publikuje post z podsumowaniem, ale tak wyszło.
Ode mnie to tyle. Trzymajcie się.
Pa✋

Komentarze
Prześlij komentarz