Podsumowanie czytelnicze czerwca 2026r.
Hejka!
No i mamy pierwsze pół roku za nami!
Kiedy to zleciało nie mam pojęcia? Dziś natomiast bierzemy na tapet czerwiec. Czerwiec upłynął mi nie wiadomo kiedy. Ledwo był 1 czerwca - moje urodziny, a tu już kolejny miesiąc! Myślałam, że maj szybko ni minął, ale czerwiec błyskawicznie.
Natomiast jeszcze żyćkowo to jak już wspominałam 1 czerwca obchodziłam 35 urodziny, miałam kilka niemiłych spięć, ale na szczęście obeszło się bez dużych strat w ludziach.
Książkowo natomiast było względnie. Udało mi się przeczytać 3 książki - 2 były z TBRu na czerwiec, a jedna wybrana dlatego, że była z biblioteki i trzeba było ją już oddać.
Poza tym w tym miesiącu poszalałam zakupowo i kupiłam 12 książek! 4 kupiłam na Bonito.pl, a 8 w Biedronce.

"Harry Potter i Czara Ognia" (tom 4) J. K. Rowling
Do 4 tomu o Harrym Potterze podchodziłam wielokrotnie i to z marnym skutkiem.
Do teraz!
Po przeczytaniu tego tomu pożałowałam, że po nią sięgnęłam. Ponieważ mam kilka ALE do niej.
Iz tego miejsca chcę zaznaczyć, że to jest moja subiektywna opinia i możecie się z nią nie zgadzać.
Po pierwsze fabuła. Bardzo rozwleczona. Dużo wątków, opisów, wydarzeń niepotrzebnych, które dla mnie są zwykłymi zapychaczami.
Dialogi - sztuczne, chaotyczne, bez ładu i składu. Momentami myślałam, że coś jest nie tak - może tłumaczenie? Nie wiem!
Bohaterowie. Od ostatniego przeczytania pierwszych 3 tomów minęło kilka lat i zapomniałam jacy oni są, jak się zachowują w danym momencie, etc.
Wiecie gdy jest się młodszym czytelnikiem i HP czytasz ciągiem bez dłuższych przerw - jak u mnie, to nie widzisz tak bardzo tych absurdów i niedociągnięć jakie są.
U mnie niestety te absurdy kłują w oczy. A to dlatego, że między 3 a 4 tomem przeczytałam mnóstwo fantastyki, w której jest magia. Magia, relacje bohaterów, które są dużo lepsze.
Ja, niestety nie mogę polecić tego tomu.
Jeśli natomiast chodzi o film to bierzcie go z dużym przymrużeniem oka😉.
Ocena 4️⃣/🔟🌟.
A pozytywnie w tym sensie, że wszystko co miało stać twardo na nogach stało jak beton - czy to fabularnie, postaciami czy też w innych aspektach.
Kolejnym plusem tej powieści jest to, że nie jest typową fantastyką, a urban fantasy co ja od jakiegoś czasu bardzo polubiłam.
Fakt, że pierwsze 150 stron szło mi bardzo topornie to pomimo ja tę książkę polecam. Ponieważ po pierwsze bohaterowie nie są papierowi, poznajemy ich przeszłość (a w szczególności historię Alex), ich obecną sytuację, a w szczególności relację między nimi. Relacja Alex i Darlintona, która ma swoje dobre i złe momenty, że mimo tego, że są z dwóch różnych światów to coś ich łączy.
W ogóle bohaterowie w tym tomie są bardzo namacalni i bardzo łatwo jest się z nimi zżyć i dopingować im w rozwiązaniu zagadki.
Fabuła też jest niczego sobie pomimo tego, że początek książki wrzuca nas w sam jej środek i nie wiemy co się dzieje i co chodzi, ale z dalszą lekturą orientujemy się w sytuacji.
I chyba pierwszy raz w życiu mogę z pewną stanowczością stwierdzić, że bohaterowie i fabuła mnie nie zmęczyła, ba jeszcze bardziej zachęciła mnie do jak najszybszego sięgnięcia po 2 tom i szukania książek z kategorii urban fantasy.
Ocena 8️⃣/🔟🌟.
Do teraz!
Po przeczytaniu tego tomu pożałowałam, że po nią sięgnęłam. Ponieważ mam kilka ALE do niej.
Iz tego miejsca chcę zaznaczyć, że to jest moja subiektywna opinia i możecie się z nią nie zgadzać.
Po pierwsze fabuła. Bardzo rozwleczona. Dużo wątków, opisów, wydarzeń niepotrzebnych, które dla mnie są zwykłymi zapychaczami.
Dialogi - sztuczne, chaotyczne, bez ładu i składu. Momentami myślałam, że coś jest nie tak - może tłumaczenie? Nie wiem!
Bohaterowie. Od ostatniego przeczytania pierwszych 3 tomów minęło kilka lat i zapomniałam jacy oni są, jak się zachowują w danym momencie, etc.
Wiecie gdy jest się młodszym czytelnikiem i HP czytasz ciągiem bez dłuższych przerw - jak u mnie, to nie widzisz tak bardzo tych absurdów i niedociągnięć jakie są.
U mnie niestety te absurdy kłują w oczy. A to dlatego, że między 3 a 4 tomem przeczytałam mnóstwo fantastyki, w której jest magia. Magia, relacje bohaterów, które są dużo lepsze.
Ja, niestety nie mogę polecić tego tomu.
Jeśli natomiast chodzi o film to bierzcie go z dużym przymrużeniem oka😉.
Ocena 4️⃣/🔟🌟.
"Gwiazd naszych wina" John Green
"Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.".
Nie myślałam nigdy, że gdzieś kiedyś zrobię reread "Gwiazd naszych wina" Johna Greena.
Za pierwszym razem książka nawet mi się podobała. Teraz po jej ponownym przeczytaniu niekoniecznie jest według mnie dobra.
Niestety od pierwszej strony odbijałam się od tej książki jak od ściany.
A to dlatego, że po pierwsze bohaterowie, a po drugie fabuła.
Dla mnie Hazel i Gus są osobami tak papierowi, antypatyczni i na dodatek pretensjonalni, że aż po oczach bije.
Hazel jako główna bohaterka i narratorka jest osobą tak przemądrzałą, wyniosłą i nieprzyjemną, że mnie irytacja brała.
Rozumiałam ją tylko w jednej kwestii, a mianowicie w takiej, że nie chciała być ciężarem dla rodziców i otoczenia.
Natomiast jeśli chodzi o Gusa to od początku wydawał mi się sztuczny. A jego kwestie tak dziwne jakby ćwiczył je wcześniej przed lustrem. Non stop wygłaszał jakieś pseudomądrości o życiu, śmierci, chorobie, etc. Ja takich ludzi nie trawię.
Jeśli natomiast chodzi o fabułę to nie ma zbyt dużych fajerwerków. Wszystko kręci się wokół Hazel, Guza i chorobie.
Może ja źle tę książkę odbieram, ale miałam wrażenie, że autor chciał przedstawić bohaterów jako charyzmatycznych i inteligentnych nastolatków, którzy pomimo choroby chcą być idealistami?
No, niestety mnie to nie kupiło, ja Haze i Gus uważam za parę nastolatków, którzy splotem wydarzeń są razem. Może jest gdzieś w tej książce drugie dno, którego ja nie widzę? Może jestem na nią za stara?
Ocena 1️⃣/🔟🌟.
PS. Nie wyśmiewam i nigdy nie wyśmiewałam chorych na nowotwór!
Nie myślałam nigdy, że gdzieś kiedyś zrobię reread "Gwiazd naszych wina" Johna Greena.
Za pierwszym razem książka nawet mi się podobała. Teraz po jej ponownym przeczytaniu niekoniecznie jest według mnie dobra.
Niestety od pierwszej strony odbijałam się od tej książki jak od ściany.
A to dlatego, że po pierwsze bohaterowie, a po drugie fabuła.
Dla mnie Hazel i Gus są osobami tak papierowi, antypatyczni i na dodatek pretensjonalni, że aż po oczach bije.
Hazel jako główna bohaterka i narratorka jest osobą tak przemądrzałą, wyniosłą i nieprzyjemną, że mnie irytacja brała.
Rozumiałam ją tylko w jednej kwestii, a mianowicie w takiej, że nie chciała być ciężarem dla rodziców i otoczenia.
Natomiast jeśli chodzi o Gusa to od początku wydawał mi się sztuczny. A jego kwestie tak dziwne jakby ćwiczył je wcześniej przed lustrem. Non stop wygłaszał jakieś pseudomądrości o życiu, śmierci, chorobie, etc. Ja takich ludzi nie trawię.
Jeśli natomiast chodzi o fabułę to nie ma zbyt dużych fajerwerków. Wszystko kręci się wokół Hazel, Guza i chorobie.
Może ja źle tę książkę odbieram, ale miałam wrażenie, że autor chciał przedstawić bohaterów jako charyzmatycznych i inteligentnych nastolatków, którzy pomimo choroby chcą być idealistami?
No, niestety mnie to nie kupiło, ja Haze i Gus uważam za parę nastolatków, którzy splotem wydarzeń są razem. Może jest gdzieś w tej książce drugie dno, którego ja nie widzę? Może jestem na nią za stara?
Ocena 1️⃣/🔟🌟.
PS. Nie wyśmiewam i nigdy nie wyśmiewałam chorych na nowotwór!
"Dziewiąty dom" (tom 1) Leigh Bardugo
Żeby sięgnąć po "Dziewiąty dom" potrzebowałam bodźca. A tym bodźcem jest kupiony w grudniu 2 tom. Więc chcąc nie chcąc 1 tom wypożyczyłam z biblioteki.
I powiem Wam, że Pani Leigh Bardugo "Dziewiątym domem" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.A pozytywnie w tym sensie, że wszystko co miało stać twardo na nogach stało jak beton - czy to fabularnie, postaciami czy też w innych aspektach.
Kolejnym plusem tej powieści jest to, że nie jest typową fantastyką, a urban fantasy co ja od jakiegoś czasu bardzo polubiłam.
Fakt, że pierwsze 150 stron szło mi bardzo topornie to pomimo ja tę książkę polecam. Ponieważ po pierwsze bohaterowie nie są papierowi, poznajemy ich przeszłość (a w szczególności historię Alex), ich obecną sytuację, a w szczególności relację między nimi. Relacja Alex i Darlintona, która ma swoje dobre i złe momenty, że mimo tego, że są z dwóch różnych światów to coś ich łączy.
W ogóle bohaterowie w tym tomie są bardzo namacalni i bardzo łatwo jest się z nimi zżyć i dopingować im w rozwiązaniu zagadki.
Fabuła też jest niczego sobie pomimo tego, że początek książki wrzuca nas w sam jej środek i nie wiemy co się dzieje i co chodzi, ale z dalszą lekturą orientujemy się w sytuacji.
I chyba pierwszy raz w życiu mogę z pewną stanowczością stwierdzić, że bohaterowie i fabuła mnie nie zmęczyła, ba jeszcze bardziej zachęciła mnie do jak najszybszego sięgnięcia po 2 tom i szukania książek z kategorii urban fantasy.
Ocena 8️⃣/🔟🌟.
Więc tak przestawia się czerwiec. W lipcu chcę trochę pocisnąć z czytaniem i wrócić na właściwe tory. Ponieważ jak zapewne zauważyliście od początku roku moje czytanie książek minimalnie spadło z 4-5 do 3-2 książek. Dla przeciętnego czytelnika to nie jest duży problem, ale niestety jest widoczny z mojej perspektywy.
A jak u Was minął czerwiec i pierwsze półrocze?
Ode mnie na dziś to tyle.
Mam nadzieję, że lipiec będzie lepszy pomimo, że po części go zaplanowałam i nie wykrzaczy się nic innego.
Trzymajcie się.
Pa✋


Komentarze
Prześlij komentarz