Podsumowanie czytelnicze lipca 2026r.
Hejka!
Lipiec minął mi dość szybko i sprawnie. A to dlatego, że pogoda była jaka była, a po drugie pomału wraca mi chęć do czytania.
W lipcu udało mi się po wielu miesiącach przeczytać 4 książki - wiem, że to nie jest 10 czy 20 książek w miesiącu, a tylko 4 książki. To pomimo wszystko bardzo fajne 4 książki - OK?!
Również w lipcu poszalałam i kupiłam 5 książek. Większość z nich opowiadałam na blogu, a druga część to nowości, chciałam mieć.
"Baśniowa Opowieść" Stephen King
Chyba pierwszy raz w życiu żałuję, że zrobiłam re-read jakiejś książki.
Jeśli pamiętacie rok temu przeczytałam pierwszy raz "Baśniową opowieść" Stephena Kinga i za pierwszym razem jak wiecie nie było między nami "chemii". I niestety tym razem też nie było.
Natomiast jeżeli jakimś dziwnym trafem nie czytaliście pierwszej recenzji tej książki to zapraszam, bo jest nadal aktualna i raczej nie będę się powtarzać co mi się podobało, a co nie.
Chociaż z biegiem czasu coraz bardziej podoba mi się kraina Empis i to co tam się dzieje, ale zostawmy to i tak nic nie zmieni w mojej opinii jako ogółu.
Ja, Was nie zachęcam ani nie odradzam do jej lektury zrobicie co będziecie chcieli.
Jeśli pamiętacie rok temu przeczytałam pierwszy raz "Baśniową opowieść" Stephena Kinga i za pierwszym razem jak wiecie nie było między nami "chemii". I niestety tym razem też nie było.
Natomiast jeżeli jakimś dziwnym trafem nie czytaliście pierwszej recenzji tej książki to zapraszam, bo jest nadal aktualna i raczej nie będę się powtarzać co mi się podobało, a co nie.
Chociaż z biegiem czasu coraz bardziej podoba mi się kraina Empis i to co tam się dzieje, ale zostawmy to i tak nic nie zmieni w mojej opinii jako ogółu.
Ja, Was nie zachęcam ani nie odradzam do jej lektury zrobicie co będziecie chcieli.
"Biała Elegia" Han Kang
"Bohaterka książki wraca pamięcią do starszej siostry, która zmarła zaledwie dwie godziny po przyjściu na świat.
Kiedy zapytano ją o doświadczenie z dzieciństwa, przypomniała sobie o dziecku, które było "piękne i białe". O tym, że narodziła się w jego miejsce i dorastała zamiast niego.
Odległe wspomnienia powracają do niej również po tym, jak przeprowadza się z Seulu do Warszawy. Pewnego dnia przypadkiem ogląda film nakręcony wiosną 1945 roku, który przedstawia całkowicie zniszczone miasto. Kiedy siedemdziesiąt lat później bohaterka kroczy ulicami odbudowanej metropolii, po raz pierwszy zaczyna wyobrażać sobie "twarz siostry, która miała tyle wspólnego z tym miastem".
O twórczości Han Kang nie wiedziałam nic. Do momentu, w którym usłyszałam, że dostała Literacką Nagrodę Nobla i lata temu napisała kultową na cały świat "Wegetariankę".
Ale jak to ja zawsze z tyłu za trendami przypomniałam sobie o tej autorce w tym roku i postanowiłam kupić jej 4 książki.
I znowu jak to ja, mojej przygody nie zaczęłam od wspomnianej już "Wegetarianki", a od "Białej elegii".
I niestety pierwsza książka Han Kang za mną i już pierwszy gong z jej strony.
W "Białej elegii" jest wszystko i o wszystkim, a na dodatek tak przedstawiony jakby czytelnik czytał biały wiersz w formie krótki opowiadań.
Jeśli chodzi o narrację to jest w pierwszej osobie, ale przypuszczałam od początku i miałam po części rację, że kobietą, która opowiada historię to tak naprawdę jest autorka tylko pod wymyśloną postacią.
Nie wierzycie? To przeczytajcie "Od autorki", który jest na końcu książki, a wszystko będzie jasne.
Ale wracając do fabuły, która jak już wcześniej mówiłam jest o wszystkim i nie ma nic praktycznie co by mnie chwyciło za serce i trzymało na kilka dni. Ba... znając życie za tydzień zapomnę, że ją czytałam i tyle z tego będzie.
"Białą elegię" oceniam 4️⃣/🔟🌟, a to tylko dlatego, że spodobała mi się okładka i po części zainteresował opis książki.
Kiedy zapytano ją o doświadczenie z dzieciństwa, przypomniała sobie o dziecku, które było "piękne i białe". O tym, że narodziła się w jego miejsce i dorastała zamiast niego.
Odległe wspomnienia powracają do niej również po tym, jak przeprowadza się z Seulu do Warszawy. Pewnego dnia przypadkiem ogląda film nakręcony wiosną 1945 roku, który przedstawia całkowicie zniszczone miasto. Kiedy siedemdziesiąt lat później bohaterka kroczy ulicami odbudowanej metropolii, po raz pierwszy zaczyna wyobrażać sobie "twarz siostry, która miała tyle wspólnego z tym miastem".
O twórczości Han Kang nie wiedziałam nic. Do momentu, w którym usłyszałam, że dostała Literacką Nagrodę Nobla i lata temu napisała kultową na cały świat "Wegetariankę".
Ale jak to ja zawsze z tyłu za trendami przypomniałam sobie o tej autorce w tym roku i postanowiłam kupić jej 4 książki.
I znowu jak to ja, mojej przygody nie zaczęłam od wspomnianej już "Wegetarianki", a od "Białej elegii".
I niestety pierwsza książka Han Kang za mną i już pierwszy gong z jej strony.
W "Białej elegii" jest wszystko i o wszystkim, a na dodatek tak przedstawiony jakby czytelnik czytał biały wiersz w formie krótki opowiadań.
Jeśli chodzi o narrację to jest w pierwszej osobie, ale przypuszczałam od początku i miałam po części rację, że kobietą, która opowiada historię to tak naprawdę jest autorka tylko pod wymyśloną postacią.
Nie wierzycie? To przeczytajcie "Od autorki", który jest na końcu książki, a wszystko będzie jasne.
Ale wracając do fabuły, która jak już wcześniej mówiłam jest o wszystkim i nie ma nic praktycznie co by mnie chwyciło za serce i trzymało na kilka dni. Ba... znając życie za tydzień zapomnę, że ją czytałam i tyle z tego będzie.
"Białą elegię" oceniam 4️⃣/🔟🌟, a to tylko dlatego, że spodobała mi się okładka i po części zainteresował opis książki.
"Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru" Anna Kamińska
"Człowiek żywioł. Terapeuta dynamit. Pełna pasji twórcy Monaru, który chciał ratować ludziom życie i gdy o coś walczył, to szedł po to jak taran.".
Bardzo żałuję, że po tę książkę tak późno sięgnęłam.
Druga rzecz to taka, że nie jest o niej głośno - fakt książka jest z 2021r., ale temat, który znajduje się w tej książce jest jakby nie patrzeć aktualny.
Ale głównym tematem jest historia Marka Kotańskiego. Człowieka, który stworzył ośrodek Monar dla ludzi, którzy pogubili się w swoim życiu i sięgnęli po używki.
Autorka w bardzo rzetelny sposób przedstawia postać Kotańskiego, jego życie, pracę w psychiatrii, z czym musiał się zmagać, aby zrobić coś z niczego.
Po prostu widać, że autorka zrobiła duży research tej postaci i wyszło jej bardzo dobrze.
Książkę bardzo polecam. Ocena 8️⃣/🔟🌟.
Bardzo żałuję, że po tę książkę tak późno sięgnęłam.
Druga rzecz to taka, że nie jest o niej głośno - fakt książka jest z 2021r., ale temat, który znajduje się w tej książce jest jakby nie patrzeć aktualny.
Ale głównym tematem jest historia Marka Kotańskiego. Człowieka, który stworzył ośrodek Monar dla ludzi, którzy pogubili się w swoim życiu i sięgnęli po używki.
Autorka w bardzo rzetelny sposób przedstawia postać Kotańskiego, jego życie, pracę w psychiatrii, z czym musiał się zmagać, aby zrobić coś z niczego.
Po prostu widać, że autorka zrobiła duży research tej postaci i wyszło jej bardzo dobrze.
Książkę bardzo polecam. Ocena 8️⃣/🔟🌟.
I to tyle na dziś. Tak wyglądał u mnie lipiec. TBR już na sierpień mam, więc możecie zobaczyć na instagramie. Ode mnie to wszystko. Trzymajcie się.
Pa✋

Komentarze
Prześlij komentarz