Podsumowanie czytelnicze sierpnia 2026r.
Hejka!
Jak co roku, tak i w tym sierpień minął mi bardzo szybko. Ledwo się zaczął, a już za chwilę wrzesień i rok szkolny.
W sierpniu dość sporo przeczytałam, a wydawało mi się, że nic nie przeczytałam. I gdy pod koniec miesiąca usiadłam to wyszło mi, że przeczytałam: 4 książki, 3 opowiadania i niestety trafił się 1 DNF.
Nie wiem jakim cudem udało mi się tyle w miesiąc? Po prostu chyba miałam dobry miesiąc i odrobinę szczęścia.
Natomiast jeśli chodzi o to co się działo i mnie poza książkami to praktycznie nic się nie działo spektualnego, wszystko w miarę po staremu.
"Stephen King: instrukcja obsługi" Robert Ziębiński
Gdy ta książka pojawiła się w biedronce 2 albo 3 lata temu to wiedziałam, że wróci ze mną do domu.
Ale musiało upłynąć spory czas, abym po nią sięgnąć.
Ja, do Stephena Kinga, a raczej jego twórczości mam mieszane uczucia. Jedne książki uwielbiam, a są też takie, które gdy je wspominam to mnie coś bierze.
I niestety muszę powiedzieć, że ta książka bardzo średnio mi się podobała.
Fakt, jest parę ciekawostek, o których nie słyszałam czy to o autorze, czy książkach, czy filmach, ale nie ratuje tej książki.
Największym minusem książki jest "subiektywna opinia autora" oraz wywyższaniu się i krytykowaniu innych. Ja jestem z tych ludzi, którzy ocenia najpierw siebie, a później innych nie na odwrót.
Kolejny minus to spoilerowanie x książki w recenzji innej książce. Mówię nie!
Ocena 3️⃣/🔟🌟.
Ale musiało upłynąć spory czas, abym po nią sięgnąć.
Ja, do Stephena Kinga, a raczej jego twórczości mam mieszane uczucia. Jedne książki uwielbiam, a są też takie, które gdy je wspominam to mnie coś bierze.
I niestety muszę powiedzieć, że ta książka bardzo średnio mi się podobała.
Fakt, jest parę ciekawostek, o których nie słyszałam czy to o autorze, czy książkach, czy filmach, ale nie ratuje tej książki.
Największym minusem książki jest "subiektywna opinia autora" oraz wywyższaniu się i krytykowaniu innych. Ja jestem z tych ludzi, którzy ocenia najpierw siebie, a później innych nie na odwrót.
Kolejny minus to spoilerowanie x książki w recenzji innej książce. Mówię nie!
Ocena 3️⃣/🔟🌟.
"Galop '44" Monika Kowaleczko-Szumowska
"Mikołaj w przedziwny sposób trafia ze współczesnej Warszawy w sam wir dramatycznych wydarzeń powstania warszawskiego. Jego starszy brat Wojtek decyduje się na podróż, która zakończy się kilkadziesiąt lat wcześniej, aby wydostać Mikołaja z powrotem. W walczącej Warszawie chłopcy poznają na przemian smak zwycięstwa i gorycz porażki, dowiadują się, czym jest męstwo, prawdziwa przyjaźń i wielka miłość.".
Bardzo lubię w książkach o przemieszczaniu się w czasie albo realizm magiczny.
W "Galopie '44" mamy połączenie fantastyki z historią Na dodatek jest to powieść dla młodzieży, ale dorosły też znajdzie dużo walorów z jej lektury.
Najbardziej w tej książce podobało mi się przybliżenie przez autorkę wydarzeń z powstania Warszawskiego, ale z perspektywy nastolatków - dwóch braci, którzy różnią się wszystkim. Nastolatków współczesnych, którzy trafiają w sam środek powstania, gdzie muszą się odnaleźć w całej tej zawierusze. I to im się udaje, ponieważ biorą udział w powstańczych walkach, zawierają pewne znajomości, a co najważniejsze będąc w środku powstania jeszcze bardziej rozumieją wydarzenia, które się w tamtym momencie rozgrywają.
Zrozumiem jeśli komuś Mikołaj i Wojtek przypadną do gustu, ponieważ różnią się od siebie i każdy z nich podchodzi do powstania trochę inaczej. OK, rozumiem.
Pomimo tego "Galop '44" czyta się bardzo szybko, a to dlatego, że język jest skierowany w stronę młodzieży 13+, ale też jest duża czcionka.
Książkę polecam mimo tego, że nie jestem jej targetem.
Ocena 6️⃣/🔟🌟.
Bardzo lubię w książkach o przemieszczaniu się w czasie albo realizm magiczny.
W "Galopie '44" mamy połączenie fantastyki z historią Na dodatek jest to powieść dla młodzieży, ale dorosły też znajdzie dużo walorów z jej lektury.
Najbardziej w tej książce podobało mi się przybliżenie przez autorkę wydarzeń z powstania Warszawskiego, ale z perspektywy nastolatków - dwóch braci, którzy różnią się wszystkim. Nastolatków współczesnych, którzy trafiają w sam środek powstania, gdzie muszą się odnaleźć w całej tej zawierusze. I to im się udaje, ponieważ biorą udział w powstańczych walkach, zawierają pewne znajomości, a co najważniejsze będąc w środku powstania jeszcze bardziej rozumieją wydarzenia, które się w tamtym momencie rozgrywają.
Zrozumiem jeśli komuś Mikołaj i Wojtek przypadną do gustu, ponieważ różnią się od siebie i każdy z nich podchodzi do powstania trochę inaczej. OK, rozumiem.
Pomimo tego "Galop '44" czyta się bardzo szybko, a to dlatego, że język jest skierowany w stronę młodzieży 13+, ale też jest duża czcionka.
Książkę polecam mimo tego, że nie jestem jej targetem.
Ocena 6️⃣/🔟🌟.
"Czytelniczka" (tom 1) Trace Chee
Jak zapewne mnie trochę znacie to wiecie, że bardzo rzadko robię DFN jakiejś książce.
I dziś niestety nadszedł ten dzień gdzie muszę/chcę porzucić książkę.
I jest nią "Czytelniczka" (tom 1) Trace Chee od @wydawnictwobukowylas .
Z tego co pamiętam 1 i 2 tom otrzymałam lata temu od wydawnictwa, a 3 tom gdzieś kupiłam. Ale do sedna! Dlaczego robię jej DNF?
Z prostego powodu, a mianowicie takiego, że na ten moment nie mam na nią ochoty🤷♀️.
Przeczytałam ledwo 55 stron i mnie nie wciągnęła. Może winą jest główna bohaterka, może ze mną jest na ten moment nie halo? Nie wiem!
Wiem jedno - na pewno kiedyś do niej wrócę, a kiedy to nastąpi ciężko powiedzieć.
I dziś niestety nadszedł ten dzień gdzie muszę/chcę porzucić książkę.
I jest nią "Czytelniczka" (tom 1) Trace Chee od @wydawnictwobukowylas .
Z tego co pamiętam 1 i 2 tom otrzymałam lata temu od wydawnictwa, a 3 tom gdzieś kupiłam. Ale do sedna! Dlaczego robię jej DNF?
Z prostego powodu, a mianowicie takiego, że na ten moment nie mam na nią ochoty🤷♀️.
Przeczytałam ledwo 55 stron i mnie nie wciągnęła. Może winą jest główna bohaterka, może ze mną jest na ten moment nie halo? Nie wiem!
Wiem jedno - na pewno kiedyś do niej wrócę, a kiedy to nastąpi ciężko powiedzieć.
"Angelfall. Penryn i kres dni" (tom 3) Susan Ee
Nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś powiem "WOW jak dobrze, że już skończyłam tę serię!".
Trochę z serią "Angelfall" się bujałam. Ale było warto.
Drugi tom czytałam w marcu i od tamtej pory nie spojrzałam na trzeci tom. Aż do sierpnia kiedy to postanowiłam, że trzeba ruszyć 4 litery i w końcu przeczytać ostatni tom.
Więc o ty tomie zbyt dużo nie mogę powiedzieć, ponieważ po 1 jest to 3 tom co oznacza, że mamy ciąg dalszy losów Penryn i Raffego. A po 2 jest to 3 tom i dużo wątków się w tym tomie rozwiązuje, sporo rzeczy dowiadujemy się i Raffim, etc.
Ale mogę powiedzieć co o tym tomie myślę. A jest tego sporo,
Po pierwsze relacja Penryn i Reaffego. Od pierwszego tomu coś mi nie pasowało w ich relacji. Niby coś między nimi iskrzy, a guzik wychodzi. Niby jest między nimi jakaś więź emocjonalna, jakaś przyjaźń, ale mnie to nie kupiło.
Inna relacja, która nie wiem czy powinna być jest relacja Penryn i jej matki. A chodzi mi czy powinna być przedstawiona?
Jak czytaliście poprzednie tomy to wiemy, że matka Penryn nie jest w najlepszej kondycji psychicznej. I nie raz zamiast pomóc Penryn to po prostu przeszkadza i w ten sposób Penryn wpada w kolejny problem. Ale czasem stan matki w niektórych sytuacjach pomaga Penryn, np. w poszukiwaniu Paige.
Natomiast jeśli chodzi o innych bohaterów to ani mnie nie ziębiły ani grzały - były, bo miały być i tyle. Chociaż mogłabym się czegoś więcej dowiedzieć o nich.
Fabuła tak jak w poprzednich tomach tak i w tym tomie była jednakowa. Nieraz bardzo chciałam, żeby przyśpieszyła, w niektórych momentach, ale nic nie zrobię.
Ocena 7️⃣/🔟🌟.
Trochę z serią "Angelfall" się bujałam. Ale było warto.
Drugi tom czytałam w marcu i od tamtej pory nie spojrzałam na trzeci tom. Aż do sierpnia kiedy to postanowiłam, że trzeba ruszyć 4 litery i w końcu przeczytać ostatni tom.
Więc o ty tomie zbyt dużo nie mogę powiedzieć, ponieważ po 1 jest to 3 tom co oznacza, że mamy ciąg dalszy losów Penryn i Raffego. A po 2 jest to 3 tom i dużo wątków się w tym tomie rozwiązuje, sporo rzeczy dowiadujemy się i Raffim, etc.
Ale mogę powiedzieć co o tym tomie myślę. A jest tego sporo,
Po pierwsze relacja Penryn i Reaffego. Od pierwszego tomu coś mi nie pasowało w ich relacji. Niby coś między nimi iskrzy, a guzik wychodzi. Niby jest między nimi jakaś więź emocjonalna, jakaś przyjaźń, ale mnie to nie kupiło.
Inna relacja, która nie wiem czy powinna być jest relacja Penryn i jej matki. A chodzi mi czy powinna być przedstawiona?
Jak czytaliście poprzednie tomy to wiemy, że matka Penryn nie jest w najlepszej kondycji psychicznej. I nie raz zamiast pomóc Penryn to po prostu przeszkadza i w ten sposób Penryn wpada w kolejny problem. Ale czasem stan matki w niektórych sytuacjach pomaga Penryn, np. w poszukiwaniu Paige.
Natomiast jeśli chodzi o innych bohaterów to ani mnie nie ziębiły ani grzały - były, bo miały być i tyle. Chociaż mogłabym się czegoś więcej dowiedzieć o nich.
Fabuła tak jak w poprzednich tomach tak i w tym tomie była jednakowa. Nieraz bardzo chciałam, żeby przyśpieszyła, w niektórych momentach, ale nic nie zrobię.
Ocena 7️⃣/🔟🌟.
"Cztery pory magii" (tom 1) Magdalena Kubasiewicz i inni
"Żar i wicher" Magdalena Kubasiewicz
Na wstępie chcę zaznaczyć: NIE czytałam wszystkich opowiadań, a przeczytałam tylko 1 opowiadanie. A przeczytałam "Żar i wicher" Magdaleny Kubasiewicz.
I z tego miejsca przepraszam autorki, których opowiadań nie czytałam.
Natomiast wracając do opowiadania, które czytałam.
Historia opowiadania przenosi nas na wieś, która niestety niczym nie przypomina spokojnej miejscówki gdzieś w Polsce. Owa wieś jest niespokojna, a tajemnice, które się tam znajdują przyprawiają o ciarki.
Sara, czarownica w raz z Latawcem trafia w sam środek dziwnych wydarzeń i musi bardzo szybko odkryć co lub kto stanowi zagrożenie dla wsi.
Co bym nie powiedziała to i tak będę się zachwycać piórem Pani Magdy, nawet jeśli napisze przepis na roladę to i tak będę szczęśliwa.
To opowiadanie było jak dla mnie bardzo fajne, lekkie na swój sposób.
Widać w tym opowiadaniu jak i w innych jej książkach, że pisanie sprawia jej radość i pewną satysfakcję, z czego ja bardzo się cieszę.
Ja, do tego opowiadania nic nie mam, nie mam do czego się doczepić.
Ocena 🔟/🔟🌟 to i tak jest za mało w porównaniu z moim zachwytem.
A co najważniejsze "Żar i wicher" jest opowiadaniem przedstawiająca historię Sary i Latawca przed serią "Królewska Wiedźma".
Na wstępie chcę zaznaczyć: NIE czytałam wszystkich opowiadań, a przeczytałam tylko 1 opowiadanie. A przeczytałam "Żar i wicher" Magdaleny Kubasiewicz.
I z tego miejsca przepraszam autorki, których opowiadań nie czytałam.
Natomiast wracając do opowiadania, które czytałam.
Historia opowiadania przenosi nas na wieś, która niestety niczym nie przypomina spokojnej miejscówki gdzieś w Polsce. Owa wieś jest niespokojna, a tajemnice, które się tam znajdują przyprawiają o ciarki.
Sara, czarownica w raz z Latawcem trafia w sam środek dziwnych wydarzeń i musi bardzo szybko odkryć co lub kto stanowi zagrożenie dla wsi.
Co bym nie powiedziała to i tak będę się zachwycać piórem Pani Magdy, nawet jeśli napisze przepis na roladę to i tak będę szczęśliwa.
To opowiadanie było jak dla mnie bardzo fajne, lekkie na swój sposób.
Widać w tym opowiadaniu jak i w innych jej książkach, że pisanie sprawia jej radość i pewną satysfakcję, z czego ja bardzo się cieszę.
Ja, do tego opowiadania nic nie mam, nie mam do czego się doczepić.
Ocena 🔟/🔟🌟 to i tak jest za mało w porównaniu z moim zachwytem.
A co najważniejsze "Żar i wicher" jest opowiadaniem przedstawiająca historię Sary i Latawca przed serią "Królewska Wiedźma".
"Cztery żywioły magii" (Tom 2)
"Wspomnienie ognia" Magdalena Kubasiewicz
Co mogę powiedzieć, kolejny tom z serii "Cztery..." I przeczytałam tylko jedno opowiadanie, i też spod pióra Pani Magdy Kubasiewicz.
Historia dzieje się w Krakowie gdzie jak mówi opis "dochodzi do serii podpaleń. Ogień zdaje się dziwnie obcy, a Helena, ogniowa czarownica pracująca w straży pożarnej, szybko wiąże tę sprawę z przypadkami sprzed lat. W jaki sposób się łączą i co mają wspólnego z samą Hel?".
Sięgając po to opowiadanie dowiedziałam się, że dobrze jest sięgnąć po niego między 2 a 3 tomem serii "Czarodziejki z ulicy...". Jak widzicie tego nie zrobiłam i chyba dobrze.
Ponieważ prawie nic nie ma wspomniane o serii - może oprócz Loży i Jana Twardowskiego, członka Loży.
Czy żałuję, że sięgnęłam po to opowiadanie? Nie, raczej nie.
Fakt, szkoda, że nie ma nic wspomniane o pewnych sytuacjach lub bohaterach z 1 lub 2 tomu z serii. Moje czepialstwo - OK?
Też od samego początku nie dawało mi spokoju jedno pytanie: dlaczego to opowiadanie powinno czytać pomiędzy 2 a 3 tomem serii? Kurka siwa to pytanie nie daje mi spokoju!
Natomiast jeśli miałabym w jakikolwiek sposób ocenić to opowiadanie to było OK!
Sporo dowiedzieliśmy się o Helenie, jej pracy, relacji z innymi ludźmi z jednostki.
Opowiadanie oceniam 8️⃣/🔟🌟.
Czekam na więcej opowiadań spod pióra Pani Magdy, ewentualnie coś grubszego.
Co mogę powiedzieć, kolejny tom z serii "Cztery..." I przeczytałam tylko jedno opowiadanie, i też spod pióra Pani Magdy Kubasiewicz.
Historia dzieje się w Krakowie gdzie jak mówi opis "dochodzi do serii podpaleń. Ogień zdaje się dziwnie obcy, a Helena, ogniowa czarownica pracująca w straży pożarnej, szybko wiąże tę sprawę z przypadkami sprzed lat. W jaki sposób się łączą i co mają wspólnego z samą Hel?".
Sięgając po to opowiadanie dowiedziałam się, że dobrze jest sięgnąć po niego między 2 a 3 tomem serii "Czarodziejki z ulicy...". Jak widzicie tego nie zrobiłam i chyba dobrze.
Ponieważ prawie nic nie ma wspomniane o serii - może oprócz Loży i Jana Twardowskiego, członka Loży.
Czy żałuję, że sięgnęłam po to opowiadanie? Nie, raczej nie.
Fakt, szkoda, że nie ma nic wspomniane o pewnych sytuacjach lub bohaterach z 1 lub 2 tomu z serii. Moje czepialstwo - OK?
Też od samego początku nie dawało mi spokoju jedno pytanie: dlaczego to opowiadanie powinno czytać pomiędzy 2 a 3 tomem serii? Kurka siwa to pytanie nie daje mi spokoju!
Natomiast jeśli miałabym w jakikolwiek sposób ocenić to opowiadanie to było OK!
Sporo dowiedzieliśmy się o Helenie, jej pracy, relacji z innymi ludźmi z jednostki.
Opowiadanie oceniam 8️⃣/🔟🌟.
Czekam na więcej opowiadań spod pióra Pani Magdy, ewentualnie coś grubszego.
"Cztery trupy w barszcz" Tom 3 Marta Kisiel i inni
"Wymarzone święta domownika" Magdalena Kubasiewicz
Jak może nie wiecie, ja nie lubię świąt - jakich by nie było czy to Boże Narodzenie czy też Wielkanoc - nie po prostu nie!
Jeśli chodzi o książki świąteczne to też trzymam się jak najdalej od nich. I nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że wszystkie książki świąteczne są napisane na jedno kopyto.
I do opowiadania "Wymarzonych świąt domownika" podeszłam z pewną rezerwą, ale dałam jej szansę.
I tak jak przy poprzednich tomach przeczytałam tylko jedno opowiadanie. Przepraszam!
W opowiadaniu, które czytałam Jagoda Wilczek wraz z uczennicą Sonią i domownikiem przygotowują się do świąt. Ale święta, świętami, aż do czasu kiedy do Jagody zgłaszają się osoby, które zostały przeklęte niebezpieczną klątwą. Czy udało się Jagodzie rozwiązać tę zagadkę? Jak bardzo domownik zaangażuje się w przygotowaniach do świąt? Musicie dowiedzieć się sami.
Natomiast w tym opowiadaniu podobała mi się kwestia związana z rzuceniem klątwy i ściągnięciu jej przez Jagodę oraz jaki był powód jej rzucenia.
Najmniej podobał mi się klimat świąteczny. Jak wcześniej mówiłam ja nie jestem typem celebrowania świąt w każdym aspekcie. Obchodzę, bo muszę.
Opowiadanie oceniam na 6️⃣/🔟🌟.
Jak może nie wiecie, ja nie lubię świąt - jakich by nie było czy to Boże Narodzenie czy też Wielkanoc - nie po prostu nie!
Jeśli chodzi o książki świąteczne to też trzymam się jak najdalej od nich. I nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że wszystkie książki świąteczne są napisane na jedno kopyto.
I do opowiadania "Wymarzonych świąt domownika" podeszłam z pewną rezerwą, ale dałam jej szansę.
I tak jak przy poprzednich tomach przeczytałam tylko jedno opowiadanie. Przepraszam!
W opowiadaniu, które czytałam Jagoda Wilczek wraz z uczennicą Sonią i domownikiem przygotowują się do świąt. Ale święta, świętami, aż do czasu kiedy do Jagody zgłaszają się osoby, które zostały przeklęte niebezpieczną klątwą. Czy udało się Jagodzie rozwiązać tę zagadkę? Jak bardzo domownik zaangażuje się w przygotowaniach do świąt? Musicie dowiedzieć się sami.
Natomiast w tym opowiadaniu podobała mi się kwestia związana z rzuceniem klątwy i ściągnięciu jej przez Jagodę oraz jaki był powód jej rzucenia.
Najmniej podobał mi się klimat świąteczny. Jak wcześniej mówiłam ja nie jestem typem celebrowania świąt w każdym aspekcie. Obchodzę, bo muszę.
Opowiadanie oceniam na 6️⃣/🔟🌟.
"Pryncypium" Melissa Darwood
"(...) Zoltan posiada dar przenikania w głąb ludzkich istnień. Jego serce musi pozostać niewzruszone jak głaz. Tylko ono - zimne niczym lód, może zagwarantować mu bezstronność.
Aniela jest optymistką. Jej codzienność wypełniają studia i wyczerpująca praca w mieście. Mimo przeciwności nie przestaje walczyć o lepsze jutro.
Dzieli ich wszystko: status, osobowość, pochodzenie.
ONA ma go za bezczelnego aroganta. ON ją za wyszczekaną dziewuchę ze wsi.
Połączy ich Nomen.".
Zacznijmy od tego, że ja po tę książkę sięgnęłam z czystej ciekawości.
Druga rzecz to to, że byłam święcie przekonana, że Pani Darwood nie jest polską autorką tylko pochodzi z Anglii ewentualnie z USA. Przepraszam!
Trzecia rzecz to taka, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Melissy i niestety po przeczytaniu "Pryncypium" mam mieszane, a wręcz złe odczucia. I nie wiem czy sięgnę po inne jej książki.
Jednym z minusów tej książki są bohaterowie. Zoltana znienawidziłam od pierwszej strony. Ten typ był dla mnie tak wstrętny z charakteru, że miałam ochotę go rozerwać. Od samego początku traktuje ludzi jak gorszy sort, gorzej niż zwierzęta. To co wyprawia z Anielą to się w głowie nie mieści!
Jeśli chodzi o Anielę, to na początku wydawała mi się naprawdę silną dziewczyną, z mocny kręgosłupem moralnym, pomimo tego co ją spotkało w przeszłości. I niestety z biegiem czytania zmieniłam o niej kompletnie zdanie i twierdzę, że jest głupią dziewuchą, która z biegiem fabuły straciła to wszystko co miała na początku książki.
Kolejny minus to fabuła. A raczej to co miało być fabułą.
Niestety autorka bardzo mocno się skupiła na "relacji romantycznej" Anieli i Zoltana, który był od samego początku toksyczny i słaby.
Relacje innych bohaterów też nie są najlepsze, np. Aniela i jej brat.
Dialogi niestety też nie należą do najlepszych - nudne, sztuczne, wręcz nienaturalne do kwadratu.
Czy liczyłam na książkę z dobrą fantasy i delikatnym wątkiem romantycznym? Tak, i niestety dostałam kiepski romans z kiepskim wątkiem fantasy.
Największy plus to okładka i efekty wizualne stron.
Ocena 2️⃣/🔟🌟.
Aniela jest optymistką. Jej codzienność wypełniają studia i wyczerpująca praca w mieście. Mimo przeciwności nie przestaje walczyć o lepsze jutro.
Dzieli ich wszystko: status, osobowość, pochodzenie.
ONA ma go za bezczelnego aroganta. ON ją za wyszczekaną dziewuchę ze wsi.
Połączy ich Nomen.".
Zacznijmy od tego, że ja po tę książkę sięgnęłam z czystej ciekawości.
Druga rzecz to to, że byłam święcie przekonana, że Pani Darwood nie jest polską autorką tylko pochodzi z Anglii ewentualnie z USA. Przepraszam!
Trzecia rzecz to taka, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Melissy i niestety po przeczytaniu "Pryncypium" mam mieszane, a wręcz złe odczucia. I nie wiem czy sięgnę po inne jej książki.
Jednym z minusów tej książki są bohaterowie. Zoltana znienawidziłam od pierwszej strony. Ten typ był dla mnie tak wstrętny z charakteru, że miałam ochotę go rozerwać. Od samego początku traktuje ludzi jak gorszy sort, gorzej niż zwierzęta. To co wyprawia z Anielą to się w głowie nie mieści!
Jeśli chodzi o Anielę, to na początku wydawała mi się naprawdę silną dziewczyną, z mocny kręgosłupem moralnym, pomimo tego co ją spotkało w przeszłości. I niestety z biegiem czytania zmieniłam o niej kompletnie zdanie i twierdzę, że jest głupią dziewuchą, która z biegiem fabuły straciła to wszystko co miała na początku książki.
Kolejny minus to fabuła. A raczej to co miało być fabułą.
Niestety autorka bardzo mocno się skupiła na "relacji romantycznej" Anieli i Zoltana, który był od samego początku toksyczny i słaby.
Relacje innych bohaterów też nie są najlepsze, np. Aniela i jej brat.
Dialogi niestety też nie należą do najlepszych - nudne, sztuczne, wręcz nienaturalne do kwadratu.
Czy liczyłam na książkę z dobrą fantasy i delikatnym wątkiem romantycznym? Tak, i niestety dostałam kiepski romans z kiepskim wątkiem fantasy.
Największy plus to okładka i efekty wizualne stron.
Ocena 2️⃣/🔟🌟.
I tak oto przedstawia się sierpień. Mam mały problem z TBRem na wrzesień, a mianowicie nie wiem co czytać we wrześniu. Postaram się coś znaleźć na moich półkach, może odwiedzę bibliotekę publiczną i tam coś znajdę?
Ode to tyle, widzimy się w kolejnym podsumowaniu miesiąca.
Trzymajcie się. Pa✋.

Komentarze
Prześlij komentarz